Sign Up To The Newsletter

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing elit, sed diam nonummy nibh euismod tincidunt ut laoreet

Historia Krzyśka

Definicja UX w praktyce, czyli jak wprowadzić osobę niezwiązaną z branżą do zespołu UX-owego.

 

Autorem wpisu jest Krzysiek, który miesiąc temu  dołączył do zespołu Movade jako koordynator ds. szkoleń. Nie miał wcześniej styczności z branżą UX, dlatego w swoim pierwszym artykule opisuje jak z jego perspektywy wygląda wdrożenie do takiej firmy. Artykuł kieruje do osób niezdecydowanych zmianą środowiska. Próbuje pokazać, że może to wyjść na dobre. Zapraszamy.

Zaczynając od ratownictwa, przechodząc przez gastronomię, a nawet pracując dla coachów. Tak w dużym skrócie przebiegała moja kariera. To, co na pewno łączyło każdą z tych prac to proces adaptacyjny i szkolenie branżowe. Wydawać by się mogło, że jest tak wszędzie. Właśnie, wydawać, bo trafiłem w końcu na branżę UX, gdzie schematyczne zadania wydają się być czarną magią.

Proces Rekrutacyjny

Każdy proces rekrutacyjny wiąże się prędzej czy później z rozmową między kandydatem a rekruterem. Brałem udział w wielu rozmowach kwalifikacyjnych siedząc po obu stronach stołu. Zazwyczaj wygląda to następująco: Przychodzi kandydat, uśmiecha się jednocześnie mając już pot na plecach i pyta o rekrutera. W odpowiedzi uzyskuje coś w stylu: “Za 15 minut kierownik będzie do Pana dyspozycji” lub “Pan Miotk zaprasza do sali 3a”. W pierwszym przypadku siadamy i obserwujemy ludzi: Uśmiechają się? Wyglądają na zgraną ekipę? Są zdenerwowani? Krzywo się patrzą? Niewątpliwie jednak pierwsze wrażenie jest dość istotne dla kandydata.
Dla przykładu: Przyszedłem na rozmowę w branży nieruchomości, rekruter się spóźnia, więc obserwuję ludzi na moim przyszłym stanowisku. Zanim nastąpił mój czas sądu już wiedziałem, że nie chcę tam pracować. Jestem wdzięczny tym pracownikom, że nie zwracali na mnie uwagi i zachowywali się naturalnie. To przekonało mnie, że nie jest to branża, a już na pewno firma, z którą mam po drodze.  

Jak wygląda to w Movade?

Nie wiesz czym jest to całe UX, więc pytasz Wujka Google i Cioci Wikipedii. Coś ściśle związanego z produktami interaktywnymi. Aha, czyli spotkasz nerdów przy kompach.
Super, właśnie po to omijałeś Polibudę szerokim łukiem. Dobra, dasz im szansę. Jedziesz spokojnie na rozmowę aż dojeżdżasz na Jaśkową Dolinę w Gdańsku. Wchodzisz na drugie piętro. Pukasz, wchodzisz. Wita Cię jakiś koleś. Na szczęście obczaiłeś wczoraj linkedln i wiesz jak się nazywa. Wchodzisz do pokoju gdzie jacyś ludzie pracuje przy komputerach. No tak, tego się właśnie spodziewałeś. Zaraz… Coś jest nie tak. Te nerdy po kolei wstają, podchodzą do Ciebie, przedstawiają się i wracają do pracy. Dziwne. Nigdy Cię coś takiego nie spotkało, ale w sumie to miłe zaskoczenie. No nic. Zaczynasz konwersację z dwójką ludzi, to chyba szefostwo. Zadają Ci pytania, które na szczęście Cię nie zaskakują. W sumie spoko są, polubiłeś ich, ale oni Ciebie chyba mniej, bo niezbyt wiedziałeś czym są te UXy.

Kilka dni później dostajesz telefon z korpo, że chcą Cię w swojej firmie. Cieszysz się, bo spory hajs, jasna ścieżka awansu, multisport (wrócisz do ratowniczej formy!). Ogółem wszystko idzie lepiej niż się wydawało. Biegniesz tego samego dnia podpisać formularz na szkolenie branżowe. Już sobie mówisz: “Dzisiaj korpo, jutro cały świat!”. Wracasz do domu. Znowu dzwoni telefon. To znowu ci UXowcy. Pewnie dzwonią, aby powiedzieć, że jesteś super, ale ogółem mają kogoś lepszego. Odbierasz. “Cześć Krzysztof, podjęliśmy decyzję, że chcemy przyjąć Cię do naszej firmy”. Ups. Mówisz prawdę i tłumaczysz jak się sprawy mają i prosisz o kilka godzin na zastanowienie się. Rozmyślasz i robisz analizę porównawczą. W sumie ciężko porównać te dwie firmy, bo różnią się niemalże wszystkim, ale każda z nich ma w sobie coś ciekawego. Przypominasz sobie pierwsze wrażenie i już wiesz. Wybierasz firmę, gdzie spotkało Cię coś, czego nie doświadczyłeś na innych rozmowach kwalifikacyjnych. Dzwonisz. Jesteś przyjęty.

Wdrożenie do branży

Pierwsze dni mają być “wprowadzające”. Dość oczywiste, ale dobrze, że o tym nie zapomnieli. Zaczynasz pracę, otrzymujesz pierwsze zadania. Czasochłonne, aczkolwiek proste i pozwalające zorientować się w rynku UX. Po kilku godzinach pytają się czy znasz taką grę jak League of Legends. No jasne, że znam, grałem w gimnazjum. Polecają mi zainstalować. Następnie każdy włącza grę. Ok, znowu zaskoczenie. Gramy partyjkę czy dwie i wracamy do pracy. Po dwóch dniach zadajesz jedno bardzo, ale to bardzo ważne pytanie: “A czym właściwie jest to UX? Przeszukałem wiele stron, ale opisy są tak zróżnicowane, że chcę poznać Waszą definicję.”. Otrzymujesz najdziwniejszą odpowiedź jaką mogłeś: “Dowiesz się pracując tutaj.”. Nie no, żarty sobie ze mnie robią. Pytasz kilka razy w odstępach czasu. Za każdym razem otrzymujesz różne wyjaśnienia – od procesu projektowego aż po propozycję wartości. Nadal brakuje Tobie jednak tej jednej, najważniejszej.

Praca zespołowa

Pracując w tej firmie śmiało stwierdzasz, że możesz ją nazwać Turkusową Organizacją. Podejście jest systemowe, ale komunikacja z zespołem zostaje na poziomie bardzo otwartym. Już po tygodniu wiesz kto jest dobry w jakich dziedzinach, niekoniecznie związanych ze swoim stanowiskiem. Szef w sumie okazuje się liderem, a pierwszego dnia zauważasz, że całość poleceń opiera się na autorytecie przywódcy, a nie funkcji formalnej. Odczuwasz, że trochę starają się Ciebie zbadać – Twój poziom języka obcego, kompetencje miękkie, analityczne myślenie. Gdy zauważają braki to podsyłają Ci ciekawostki, którymi uzupełniasz swoją wiedzę. W krótkim czasie czujesz się integralną częścią zespołu.

Unikalna definicja UX

Po kilku tygodniach pracy rozumiesz dlaczego w internecie każdy inaczej rozumie pojęcie User Experience. Jest to pojęcie, o którym nie warto mówić w teorii, ale warto pokazać na drugiej osobie. Sprawić, aby odbiorca przeżył coś, co wpłynie na jego decyzję o wyborze firmy czy produktu. Patrząc na UX Designera z boku można śmiało postawić tezę, że “UX Designerem się jest, a nie bywa”. Jest to styl bycia i każdy, kto przebywa w zespole dobrych UX-owców szybko wyrobi sobie swoją własną definicję Doświadczeń Użytkownika.

Prima Aprilis 2018 w internecie - 10 wybranych pozycji i reakcje odbiorców
UX Designer (sylwetka projektanta)

Skomentuj